Jest głośna sprawa. Nie w Polsce, tutaj wszyscy nadal mają głowy skierowane gdzie indziej. Powstrzymałem się, żeby nie napisać coś innego. Mianowicie, jest reprezentacja. W tej reprezentacji jest farbowany lis. Rezerwowy. Wchodzi na ostatnie 15 minut meczu Mistrzostw Świata przeciwko super silnej drużynie szturmującej, atakującej zaciekle przez 75 minut. Remis, który jest mega ważny w kontekście awansu do kolejnej fazy turnieju. Raczej doświadczony zawodnik, nie młodzieniaszek. Facet wchodzi i gra K A T A S T R O F A L N I E. Rob głupie błędy, nie umie się ustawić, jeździec bez głowy w ataku, zaczarowany ołówek w obronie. Robi cztery idiotyczne faule w obrębie własnej połowy, podczas gry tamci cały czas szturmują, mając zawodników o wiele wyższej klasy. Trzydzieści sekund do końca facet fauluje przed polem karnym i pada bramka dla rywala. Cały wysiłek drużyny zniweczony, piłkarze i kibice załamani.

No i teraz tak. Ujawniamy fakty. Zawodnik Jimmy Durmaz, tureckiego pochodzenia, nie-muzłumanin, grający dla reprezentacji Szwecji w meczu przeciwko Niemcom. Facet dostaje momentalnie tysiące komentarzy w mediach społecznościowych, że nie jest prawdziwym Szwedem, żeby wracał do domu, komentarzy z groźbami śmierci, również tymi najohydniejszymi w stosunku do rodziny.

Coś dla myślących: Co robicie? A). Jako zawodnik? B). Jako reprezentacja. C). Kibice, naród.

Pominę detale co się okazało, można to znaleźć w internecie. Po krótce, zrobił się cyrk gdzie facet przeczytał płaczliwym tonem oświedczenie na temat tego, że jest Szwedem i że to co go spotkało jest niedopuszczalne. Piłkarze stanęli w kółeczku i powiedzieli „fuck racism” do kamery, gdzie ich mowa ciała ewidentnie mówiła o zażenowaniu, piłkarz stał się najpopularniejszym zawodnikiem w kraju, politycy noszą jego koszulki w parlamencie, a kibice ogłosili naczelnym piłkarzem reprezentajcji. Nie neguję pozytywnego wsparcia ludzi. Wręcz przeciwnie. Chciałbym poruszyć temat śmiadomości społeczeństwa i umiejętności odróżnienia prawdziwych informacji od wymuszania sztucznej ekscytacji tematem efektującym w robienie cyrku. Dzisiaj facet jest najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem kadry, najbardziej eksponowanym nazwiskiem, który może zarobić miliony na ewentualnej sprzedaży wizerunku. Od cwela do milionera. W takich czasach żyjemy.

Do czego dążę? Owszem, fajnie że otrzymał wsparcie narodu. Niefajnie, że aż do porzygu. Zacznimy od tego, że po takim meczu piłkarz ma ochotę zapaść się pod ziemię. Zajebałem mecz, zagrałem słabo. Trudno. Nie pierwszy, nie ostatni mecz. Straciliśmy nawet przez to bramkę. Trudno, naprawdę nie po raz pierwszy w historii. Spodziewam się hejtu, bo przecież jestem zawodowcem. Wychodząc na boisku, wiedząc że miliony przez telewizorami będą widzieli jak się posmarkam, spodziewam się, że każde złe podanie będzie odnotowane, dobre niekoniecznie zauważone. Ryzyko zawodowe, za to mi płacą. Piękne kobiety i szybkie samochody po zwycięstwie, hejt po porażce. Jestem turkiem, grającym dla Szwecji. Hmm… Ciekawe do czego się przyjebią wylewając hejt?

Jestem trenerem, więc napiszę to od mojej strony. Takiego piłkarza nigdy w życiu nie powołałbym do jakiekolwiek reprezentacji, nie kupiłbym do jakiejkolwiek drużyny. Jego postawa po meczu potwierdza to, co pokazał w jego trakcie. Te 15 minut ślizgania się w spotkaniu z Niemcami powinno zostać nadrobione w następnym meczu jazdą na maksa od linii do linii przez 90 minut. Oczywiście o ile jeszcze kiedykolwiek dostałby szansę, choć to już powinien sam załatwić sobie twardo po męsku u selekcjonera. Jedyne co sobie załatwił, to że wszyscy odwalili robotę za niego. A kto by mi przypasował? Zawodnik, który odpowiedziałby krótko, w niezobowiązującym wywiadzie do wszystkich: „Byłem, jestem i zawsze będę Szwedem. Zagrałem tragiczny mecz, ale będę pracował dwa razy więcej, żeby zapierdalać dwa razy bardziej dla reprezentacji mojego ukochanego kraju.”. Internetowy hejt należy olać, bo jest wirtualny. Jak te wszystkie zboczone obrazki wyskakujące i zachęcające do wspólnej orgii. Hejt na ulicy bezpośrednio konfrontować. Jeśli to umiesz, to jesteś kozak. A jak masz drużynę kozaków, to zawojujesz z nimi świat.

Loading Likes...

1 thought on “Od zera do milionera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *