Oderwijmy się na chwilę od mundialu. Powoli startują eliminacje do Ligi Mistrzów i Ligi Europy i nieuchronnie nas też to czeka. Z nadziejami zupełnie innymi jak w przypadku reprezentacji z góry nastawiamy się na nieelegancki łomot. Czy to efekt tego, że tyle razy już polskie drużyny poległy na przedmieściach Europy w Europie, że zamiast dreszczyku emocji bardziej ciśnie się na usta „tylko znowu nie to”? Przychodzi na myśl też pytanie, na które Anglicy świetnie znają odpowiedź. Czy to oznacza, że regularny wpierdol na Mistrzostwach Świata czy Europy oznacza, że za jakiś czas w identyczny sposób będziemy podchodzić do tego typu turniejów jak do europejskich pucharów?

Zacząłem w ten sposób, ale dzisiaj poruszę inny temat. Nurtuje mnie dlaczego utarło się, że trenerzy piłkarscy (ci na najwyższych szczeblach, czy przynajmniej naszych ukochanych drużyn ligowych) cieszą się tak małym szacunkiem? Czy to przez łysinę, czasami wielki brzuch i niekiedy karykaturalny wygląd? Zdarzyło się niejednokrotnie, że nazywani są idiotami, głupkami tak jak chociażby wczoraj na twiterze przez ogromną liczbę kibiców, choć to przecież Mistrzostwa Świata. Założę się, że można wpisać w wyszukiwarkę dowolne imię i nazwisko trenera w połączeniu ze słowem „idiota”, aby wyskoczyło kilkanaście wpisów. Idąc dalej, wytykamy ludziom na szczycie szczytów, wykonującym wymarzoną pracę większości fanatyków piłki impotencję intelektualną w sytuacji, gdy ci ludzie pokonali setki, tysiące, a pośrednio miliony innych, by znaleźć się na tym stanowisku. Zarzucicie mi, że przecież to samo dzieje się z politykami i to jest normalne. Bzdura. Ludzie zwykle dają sobie upust śmiejąc się z polityków jako samych i ich ułomności, a nie z pracy, którą wykonują – na przykład nikt nie wytyka im jak powinna być napisana ustawa. Są wyjątki, owszem. Lecz ileż to razy mówiliśmy „co za idiota, ja to bym ich poustawiał!” albo „kurwa, co on robi?! Jak trzema z tyłu?!”. To drugie zdanie ryzykowne w kontekcie Adama Nawałki, ale przekazuje sens. Tego jak groteskowo brzmi zdanie „Jose Murinho to idiota”.

Z doświadczenia wiem, że w Polsce jest najłatwiej i najtaniej jest zdobyć uprawnienia trenerskie. Z doświadczenia też wiem, że w Polsce jest największa konkurencja i to nie papierkiem w zakurzonym segregatorze trenerzy zdobywają pracę, później sympatię i uznanie pracodawcy. Doświadczenie i cwaniactwo daje ogromne możliwości i określają trenera, który z niejednego pieca jadł chleb. Tym samym umie poradzić sobie w niejednej sytuacji, o jakiej kibic nie ma kompletnie pojęcia. Próbuje ogarnąć bandę trzydziestu chłopa zarabiających niejednokrotnie więcej niż on jako szef mając nad sobą tych, co rzeczywiście mają decydujący wpływ na wygląd składu i też próbujących wsadzić swoje trzy grosze. Orężem wiedza i charyzma. Sztuka w tym jak je wykorzystać. Sztuką też jest przekonać do siebie kibiców, ale to już ważne kim się jest i najważniejsze – jakie wyniki się osiąga. Można też przynieść doniczkę na konferencję prasową…

Loading Likes...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *