Tydzień minął jak z bicza strzelił. Skończył się mundial, zaczęła Ekstraklasa. Lądowanie po beztroskim locie dreamlinerem wśród najlepszych akcji, kiwek, strzałów na świecie. Huk jebnięcia o beton większy, niż trzask kości po kopnięciu Sławka Peszki. Niegasnące uczucie zazdrości względem Chorwatów, czy Francuzów. I te przeklęte europejskie puchary, gdzie męczymy bułę, by i tak na końcu odpaść z Duńczykami, czy Szwedami, którzy w życiu na oczy nie widzieli prawdziwej trawy.

Płacimy wysoki abonament NC+, by być tego częścią. By oglądać wypowiedzi ekspertów, przedmeczowe studia, wywiady z bohaterami szydery, która póżniej stanie się ich udziałem. Uwielbiamy magazyny, powtórki w ultraHD 4K, jak chłopcy w nowych strojach, na pięknej zielonej murawie przyjmują piłkę w bardzo przeciętny sposób. Robimy to, bo znamy ich wszystkich. Utożsamiamy się z Piotrusiem, Krzysiem, Marcinem w niebieskiej koszulce naszego klubu. Nawet jeśli the bohater nazywa się Butonga i już się więcej nie opali, kibicujemy mu z całego serca, bo nosi nasz herb. Gra pod naszą flagą, ku chwale Ekstraklasy. Nie ważne, czy widzimy piękną akcję, czy żenujący dramat nasze emocje, czy pozytywne, czy negatywne są prawdziwe. Dają nam odpocząć do problemów dnia codziennego i są namacalne. Wystarczy, że przejdziemy się kilkaset metrów lub wsiądziemy w pociąg na godzinkę i możemy spotkać osobiście tych wszystkich, którzy przed chwilą obrzydliwie harchnęli na ekranie telewizora. I to nie my musimy się martwić, czy wygramy następny mecz, choć to robimy. Uznając, że świetnie spełniamy się w naszej roli krzycząc „wypierdalaj!” do piłkarza lub trenera.

Jest niedziela, przed nami jeszcze cztery mecze, a już nie możemy się doczekać następnej kolejki. Kochamy tych przygłupów, bo to nasze przygłupy. Nasze piekiełko. Idealnie dopasowane do naszych potrzeb, bo sami je tworzymy. Nawet, jeśli znowu w tym roku nie będziemy dumni z naszych w europejskich pucharach, to się z tego powkurwiamy i pośmiejemy. I też będzie fajnie.

Loading Likes...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *